Początek sezonu taki jak przed rokiem

Dokładnie tak samo jak przed rokiem piłkarze Podlasia Sokołów Podlaski rozpoczęli nowy sezon. W Oleśnicy pokonali miejscowy Kolektyw 1-2, podobnie jak w minionym sezonie Wilgę w Miastkowie. Podobnie również jak rok temu kontuzji doznał podstawowy bramkarz a zastąpić go musiał junior, Piotr Szymański, który i wczoraj i rok temu spisała się bardzo dobrze w roli zmiennika. Mamy nadzieję, że na tym koniec analogi do poprzedniego sezonu, ponieważ następny mecz, tak jak przed rokiem gramy, z rezerwami Mazovi Mińsk Mazowiecki. O wyniku spotkania z zeszłego lata lepiej nie wspominać.

 

Kolektyw Oleśnica – Podlasie Sokołów Podlaski 1:2(1:1)
Bramki dla Podlasia: Przemek Głowacz 45′, Dawid Kobus 90+3(as.P. Buczyński)
Podlasie: Szymański – Horowicz, Fabisiak, Klimczuk – Kobus, Siedlecki, Supleński (80’Steć), Ł. Buczyński (65’Osial) – P. Buczyński, Domański, Głowacz

 

Nawet mimo kilku bardzo instotnych osłabień Podlasie przystępowało do tego meczu w roli zdecydowanego faworyta. Z róźnych powodów nie mogli wystąpić m.in Konrad Kotowski, Karol Przybyszewski, Kacper Komycz, Piotr Goś czy Michał Piotrowski. Dodatkowo tuż przed spotkaniem kontuzji łokcia nabawił się przewidziany do gry w podstawowym składzie Piotr Antoszczuk.

Ubytki w składzie nie zmieniły podejścia do spotkania podopiecznych Rafała Marcyniuka, którzy od pierwszych minut zdecydowanie zaatakowali. Po upływie kwadransa powinno być 3:0 dla gości, ale za każdym razem znakomicie spisywał się golkiper gospodarzy. Dwukrotnie próbował Przemek Głowacz, raz kąśliwie uderzył Paweł Buczyński. Gdy wydawało się, że gol dla przyjezdnych jest tylko kwestią czasu niepodziewanie udaną kontrę wyprowadzili zawodnicy Kolektywu. Szybki atak zakończył się rzutem karnym, który na bramkę zamienił Kamil Stanisławowski. Był to właściwie jedyny ofensywny akcent gospodarzy przed przerwą. Zespół z Oleśnicy za wszelką cenę chciało utrzymać korzystny rezultat do końca pierwszej połowy. Dążące do wyrównania Podlasie biło głową w mur, natomiast w kluczowych momentach brakowało precyzji i zimnej krwi. Po wielu próbach wreszcie udało się pokonać znakomicie dysponowanego Wojciecha Jajszczaka. Prostopadłe podanie Dawida Kobusa do Marcina Siedleckiego było początkiem bramkowej akcji. Strzał Siedleckiego wybronił bramkarz gospodarzy, ale przy dobitce Przemka Głowacza był już bezradny.
W drugich 45-minutach gospodarze cofnęli się jeszcze głębiej. Poza nielicznymi wyjątkami praktycznie nie przekraczali z piłką własnej połowy. Przy takim obrazie meczu wiadomo było, że kolejne sytuacje dla Podlasia wkrótce nadejdą. Stuprocentowe okazje zmarnowali Przemek Głowacz(dwie), Paweł Buczyński, Dawid Kobus czy Łukasz Supleński. Skomasowaną defensywę rywali strzałami z dystansu próbowali zaskoczyć Marcin Siedlecki i Kamil Horowicz. Mijały kolejne minuty, natomiast Kolektyw konsekwentnie „kradł” czas. Gdy kibice zgromadzeni na stadionie już cieszyli się z udanej inauguracji swojego zespołu, wtedy lewą stroną boiska przedarł się Paweł Buczyński i dograł wzdłuż bramki do niepilnowanego Dawida Kobusa, który wpakował piłkę do siatki. Co ciekawe gospodarze mieli jeszcze szansę na wyrównanie. Bezpośrednio po wznowieniu gry, strzałem ze środka boiska jeden z rywali niemalże zaskoczył Piotra Szymańskiego. Młody golkiper zachował się jednak bardzo przytomnie i przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Sokołowianie rozegrali bardzo dobry mecz. Jedynym mankamentem była bardzo mizerna skuteczność. Gdyby ten element stal na wyższym poziomie nie musielibyśmy do końca drżeć o korzystny rezultat. Pozytywem jest to, że takie wygrane bardziej budują zespół niż gładkie 5:0.

Updated: 13 sierpnia 2018 — 18:08
MKS Podlasie Sokołów Podlaski © 2016 Wszelkie prawa zastrzeżone Frontier Theme